Poniższe rozmyślania, a właściwie ich wnioski nie dotyczą, jak by można było wywnioskować z tytułu, powodów, dla których mielibyśmy być święci, bo jakoś na to mnie dzisiaj nie trafiło. Dotyczyć one będą świętych, po co są oni w Kościele Rzymsko-Katolickim i na czym polega oddawanie im czci.
Doskonale pamiętam pytania moich znajomych, którzy nie rozumieli, po co w Kościele katolickim tylu świętych, przecież czcić należy samego Boga, a nie jakichś ludzi zwykłych. No i mają oni rację, bo KRK wskazuję świętych tylko po to, by pokazywać ludziom jak żyć porządnie, zarówno po to, by naśladowali jak i po to, by byli świadomi, że każdemu może się udać. Jednak sama część oddawana w ich stronę jest swego rodzaju przekierowaniem - prosimy świętego o wstawiennictwo u Boga, a on w naszym imieniu modli się do Boga... Więcej - my również się modlimy, a wstawiennictwo świętych jest po prostu jakimśtam gratisem - można by było je pominąć. Warto jednak czytać o świętych i ich dzieła, bo jest to przede wszystkim ciekawe (pewnie nie dla wszystkich ;)). Osobiście bardzo mi pasuje żywot św. Ignacego Loyoli, którego teraz nie zamierzam przybliżać, chcę tylko pokazać, że z tego żadne zboczenia się nie rodzą - moim bogiem jest Bóg i tylko On, ale przykład hardcorowego życia innych uczy mnie zdrowego radykalizmu.
Jeszcze może małe wtrącenie odnośnie biblijnych uzasadnień kultu - dzisiaj odkryłem takowe. W Ewangelii wg św. Łukasza jest fragment o setniku, którego sługa konał. Więcej pisać nie będę - chcesz się przekonać, to poszukaj.
Na koniec - nie jestem żadnym autorytetem w dziedzinie katolicyzmu, piszę tylko to co sam zauważam i uważam za logiczne. Dlatego jeśli odbiegłem od prawdy to można drewko na stos już szykować. ;)